Wybór i przygotowanie miejsca obozowania kanadyjkowego

Wybór i przygotowanie miejsca obozowania kanadyjkowego

Miejsca obozowania kanadyjkowego czy pieszego będą do siebie podobne, a warunki bezpieczeństwa w wielu punktach będą się pokrywać.

Obozowania dzielimy na dwa rodzaje:

  • zorganizowane
  • dzikie

Obozowania zorganizowane to miejsca wyznaczone przez właściciela (zarządcę) terenu i zarządzane przez niego. Czy to nadleśnictwo, czy inny właściciel (np. PTTK, ZHP) wyznacza ogólne zasady, zgodne z prawem polskim, przebywania i korzystania z danego miejsca.

Zalety takich miejsc:

  • zorganizowany wywóz śmieci i sprzątanie terenu
  • wyznaczone i odpowiednio przygotowane miejsce na ognisko (często możliwość zamówienia drewna, zwykle za opłatą)
  • przygotowane dojście do wody, czasem nawet pomost
  • punkt czerpania wody pitnej
  • cisza nocna (w zależności od punktu widzenia zaleta lub wada)
  • wiaty, miejsca zadaszone
  • toalety, latryny, a niekiedy i prysznice
  • inne , np. rzeka Drawa – na biwak Bogdanka przywożone są przed południem legendarne jagodzianki, szarlotka i świeże mleko

Wady:

  • w sezonie zwykle tłok
  • brak wymienionych powyżej zalet
  • często zaśmiecony teren i przepełnione kosze
  • jedno miejsce na ognisko, więc czy chcemy czy nie trzeba się integrować
  • zbyt wąskie dojście do wody „zawalone” kajakami
  • punkt czerpania wody jest, ale wody brak
  • cisza nocna pogwałcona wyjącym magnetofonem, a bywało, że i agregatem prądotwórczym co dodatkowo uprzyjemniało pobyt wdmuchiwanymi wprost do namiotu spalinami
  • stoły i ławki, do których przyschnięte jest… zresztą nie należy dociekać co
  • latryny nie sprzątane i nie wywożone
  • inne: zwykle w większej grupie ludzi znajdą się jednostki nastawione roszczeniowo i mentorsko, czasami awanturniczo lub, co gorsza, moralizatorsko; Dochodzi jeszcze problem z tym, że ktoś kto projektował biwak nie zawsze wiedział co robi, w skrócie chaos organizacyjny, latryny zbyt blisko miejsca na namioty, które jest w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca ogniskowego, a ono obok śmietników itd.

W zasadzie obozowanie jest dozwolone tylko w takich miejscach. Ich stan techniczny w ostatnich latach znacznie się poprawił, a jeśli pominiemy miesiące wakacyjne to raczej tłok nie będzie nam doskwierał. Bezapelacyjną zaletą jest to, że biwaki te są znane przez służby i dotrzeć można do nich samochodem, w tym i (odpukać) karetką.

OBOZOWANIE DZIKIE

Nie będę moralizował czy można i czy wypada, załóżmy teoretycznie, że jesteśmy tam gdzie można i gdzie wypada. Obozowanie takie będzie się różniło od zorganizowanego tym, że miast właściciela to my musimy zatroszczyć się o wszystko.

  1. Bezpieczeństwo.
    W pierwszej kolejności, planując dzienny etap, przewidujemy kilka potencjalnych możliwości zatrzymania się. Nikt nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego, a na pewno tego, jak daleko dopłyniemy danego dnia. Pokrzyżować może nam plany dosłownie wszystko. Warunki pogodowe, kontuzje, awarie sprzętu lub płynne przejście z turystyki w rekreację poprzedzane słowami „ooo, ale fajne miejsce, można połowić i poopalać, rozbijmy się tu, a poza tym mi się już nie chce, ojjj Miśku…” Mapę przed wyjazdem powinniśmy wybrać taką, która dzięki rodzajowi i skali pozwoli nam wytypować miejsca obozowe. Priorytetem powinien być jakiś charakterystyczny punkt w okolicy, na przykład „punkt czerpania wody”, do którego zawsze jest dojazd (np. w razie wypadku), ale może być to również most, wpływ do jeziora lub wypływ z niego itp. Nigdy nie płyniemy do ostatniego miejsca, mijając przedostatnie, które jest zdatne, mówiąc „aj tam, fajnie się płynie, tam też pewnie będzie ok., płyńmy dalej„. O ile brzegi jezior niewiele się zmieniają, to rzeki płatają psikusy. Tam gdzie według mapy powinien być łagodny spadek i łączka teraz jest piaszczysta skarpa. W przypadku dużej rzeki mała psota to może być brak wyspy, która jeszcze kilka lat temu na mapie była (autentyczna sytuacja z Wisły w okolicy Góry Kalwarii). Reasumując – musimy mieć w zanadrzu miejsca nadające się na postój na całej długości naszego szlaku. Z doświadczenia wiem, że rozbijanie się w okolicy wiosek może narazić nas na wizyty miejscowych. Nie piętnuję mieszkańców wsi i ich wizyta nie zawsze oznacza złowrogą tłuszczę z pochodniami skandującą „bij obcego„, ale może… Mogą to być natrętni rozmówcy, nadmiernie ciekawscy, gadatliwi, lepkie łapki, ale co kto woli. Inaczej przedstawia się sprawa, gdy przepływając koło wsi natkniemy się na jarmark, dni wioski połączone z występami, a inaczej jak rozbijemy się za remizą w sobotni wieczór – proste. Rozbicie się na pięknej łące nieopodal wsi może również zaowocować poranną wizytą pastereczki z bydlątkami, a w konsekwencji zwijanie obozu połączone z lawirowaniem pomiędzy zwierzętami i swoistymi plackami między namiotami.
  2. Wybór miejsca.
    Zanim dopłyniemy, kilka, kilkanaście, kilkaset metrów powyżej miejsca obozowego bacznie rozglądamy się po brzegach wypatrując drewna, które w przypadku braku dostępnego w miejscu obozowiska łatwo i bezpiecznie można będzie spławić wodą. ŁATWO I BEZPIECZNIE. Wypatrujemy również niespodzianki w postaci padłej zwierzyny (bardziej krowa, sarna, bóbr niż zdechła żaba) tu sprawa jest chyba oczywista. Jesteśmy na miejscu. Powinniśmy przypłynąć na tyle wcześnie, by mieć siły, chęci i czas na wykonanie w pierwszej kolejności prac obozowych. Najbardziej pożądanym jest łagodny brzeg, łąka czy też piaszczyste zejście, które ułatwi rozładunek i wciągnięcie łódek na brzeg. Oczywiście zwracamy uwagę czy łagodne zejście nie jest czasem miejscem gdzie poi się bydło. Łódki powinno się rozładowywać „na wodzie” i odciążone wnosić na brzeg, by uniknąć ich uszkodzenia. Po wyjęciu łódek, następną czynnością winno być ich „klarowanie” czyli wyczyszczenie. Odkładanie tej czynności jest odwrotnie proporcjonalne do chęci jej wykonania. Sklarowane kanadyjki opieramy na boku jedna o drugą, wiosła wkładając do środka jednej z nich. Złożone powinny być w takim miejscu, by nie ograniczały zejścia do wody, ale też nie za daleko, by niepotrzebnie nie mozolić z ich przenoszeniem.
    szkolkanadyjka
  3. Urządzenie obozowiska.
    Z racji przemieszczania się kanadyjką możemy zabrać więcej rzeczy niż w przypadku wędrówki pieszej. Duży, obszerny, wygodny namiot, odpowiedni zapas wody, siekiera, piła, łopata, duży kociołek do gotowania, to sprzęt którego nie może zabraknąć na większym spływie (np. cztery, pięć łódek po dwie osoby). Nie będzie to stanowić dotkliwego obciążenia, a pozwoli wygodnie i bezpiecznie obozować. O ile namiot, siekiera, piła i kociołek mają oczywiste przeznaczenie to łopata nie zawsze.
  4. Czystość, bezpieczeństwo i higiena
    Śmieci.
    Wykonujemy prowizoryczny śmietnik, a po zakończeniu obozowania wszystkie śmieci zabieramy ze sobą do miejsca, gdzie możemy je oficjalnie wyrzucić, również te organiczne. Nieświadomie możemy obozować na terenie gdzie w chwiejnej równowadze żyją gatunki chronione i kiedy wyrzucimy lub zakopiemy przyniesione przez nas sztucznie wyhodowane i odporniejsze nasiona mogą one po pewnym czasie zdominować gatunki endemiczne. Co do śmieci to znakomitym zwyczajem, we wszystkich dziedzinach turystyki, było zbieranie po drodze wszystkich napotkanych śmieci. Ognisko, może za wyjątkiem piaszczystej łachy wiślanej, okopujemy zawsze. Okopujemy zawsze do osiągnięcia mineralnej warstwy gruntu. Wycinamy darń, obkładamy kamieniami itd. Okop zawsze odpowiednio większy niż ognisko tak, by główne bierwiona miały sporo wolnej przestrzeni wokół. Oczywiście nigdy nie zostawiamy ognia bez nadzoru, czyli najpierw zbieramy odpowiednią ilość opału, a potem palimy. Po wszystkim zalewamy, zagaszamy, zasypujemy, układamy wyciętą darń tak, by nie było śladu ogniska. Te zasady obowiązują w każdej dziedzinie turystyki. Latryna – wstydliwy, często świadomie pomijany element obozowiska. Przy kilkudniowym pobycie i paru osobach zorganizowana wygódka jest konieczna. Powinna znajdować się na zawietrznej stronie i jeśli obozujemy nad rzeką, to ze zrozumiałych względów, w dół rzeki, poniżej obozowiska. Jak daleko? Ok. 100m, ale kierować należy się rozsądkiem. Jak powinna wyglądać? Na około 10 osób staramy się kopać, w suchym miejscu, dół mniej więcej 1m do 1,5m. Co do szerokości również należy kierować się rozsądkiem. Odłożoną obok wykopaną ziemię użyjemy po wszystkim. By latryna była w pełni funkcjonalna dół na nieczystości stałe nie wystarczy. Obok powinien znajdować się mniejszy dołek na nieczystości płynne. Teoria i praktyka są zgodne, należy wypełnić go kamieniami i żwirem ułatwiającymi rozsączanie nieczystości. W momencie opuszczania obozowiska zasypujemy dołki i po sprawie. Wzorowo by było gdybyśmy przed zakopaniem zalali większy dół preparatem do biodegradacji. Można takowy nabyć w formie proszku do rozcieńczania za naprawdę przystępną cenę.

Obozując na dziko ryzykujemy spotkanie z leśniczym, bądź strażą leśną i w zasadzie zawsze mogą nas w najlepszym wypadku przegonić. Wielokrotnie byłem w takiej sytuacji i wiem, że jeśli już nas odwiedzą i zobaczą wzorowy porządek, odpowiednio zabezpieczone ognisko, nawet najskromniejsze, ale rozsądnie rozplanowane obozowisko, to będą z Wami rozmawiać zupełnie inaczej.

Tagged , , .

Od najmłodszych lat przemierza Polskę na wiele sposobów. Częste braki w asortymencie sklepów lat '80 i '90 zmuszały do ulepszania dostępnego ekwipunku oraz tworzenia własnego, co obecnie owocuje u Wojtka pomysłowością i znajomością tematu od podszewki. Obecnie okupuje Bieszczady, gdzie pomiędzy obowiązki wiejskiego życia wplata prowadzenie szkoleń. Doświadczenie zdobywał "na własnej skórze", prowadząc spływy kajakowe oraz wielokrotnie będąc kierownikiem Centralnego Spływu Szkoleniowego zwanego „Drawą Szkoleniową”, prowadził także wycieczki po górach, kursy surwiwalu, i niezliczoną ilość szkoleń tematycznych. Uzupełnieniem powyższego była służba w wojsku, w BOR, dwukrotne "wczasy" w Iraku i jedne w Afganistanie, a ostatnio patrolowanie zielonej granicy jako funkcjonariusz SG. Wojciech w Leśnym Rzemiośle trzyma pieczę nad spływami canoe.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 − osiemnaście =