Kupno własnego konia

Kupno własnego konia

Kupno własnego konia.

  1. Zastanówmy się, czy jesteśmy w stanie opiekować się zwierzęciem przez te wszystkie lata jego życia. Trzeba mieć na uwadze, że nie zawsze będziemy mogli go użytkować. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć co się wydarzy, może zaistnieć sytuacja, gdy nasz koń w wieku 6 lat dozna poważnej kontuzji i do końca swojego życia największy jego wysiłek ograniczy się tylko do chodzenia po pastwisku. Zaznaczę, że konie żyją około 30 lat (rekordzista ma 51).
  2. Starajmy się poszukać rasy, która będzie odpowiadała naszym wymaganiom użytkowym – po cóż nam do włóczęgi po lesie koń mający w kłębie 185cm, nieodporny na warunki atmosferyczne o temperamencie araba. Przemyślmy, czego naprawdę będziemy oczekiwać od naszego wierzchowca. Dla celów bushcraftowych wybierzmy raczej spokojnego, rozważnego i stabilnego emocjonalnie rumaka. Uważam, że tutaj rasa nie ma tak wielkiego znaczenia, większy nacisk powinniśmy kłaść na cechy charakteru konia. Jeśli znajdzie się opanowany, niewysoki (w terenie, gdy będziemy często wsiadać i zsiadać, lepszy będzie koń o nieco niższym wzroście), zdrowy, o poprawnej budowie, lecz rasy NN (nieznane) to nie skreślajmy go dlatego, że nie ma super pochodzenia po rodzicach czempionach, bo może okazać się naprawdę wiernym kompanem. Osobiście jesteśmy dość przywiązani do naszych hucułek, maleńki wzrost (około 138cm) nadrabiają dzielnością pokonywania przeszkód, niezwykłą inteligencją i opanowaniem w sytuacjach kryzysowych.
  3. Przeliczmy wszystko dokładnie po raz dziesiąty – kupno konia to żaden wydatek w stosunku do kosztów jego utrzymania! Ceny pensjonatów są bardzo zróżnicowane, wahają się od 400zł do nawet 1200zł i więcej. Oczywiście to koszt miesięczny. Do tego doliczmy niespodziewane wydatki weterynaryjne. Rząd jeździecki także kosztuje. Zastanówmy się dobrze czy nas na to stać. Przykładowo – przy miesięcznym koszcie pensjonatu, który wynosi 500zł, kwota roczna za utrzymanie naszego wierzchowca urasta nam do 6000zł! Zakładając, że będzie z nami 25 lat, daje nam to… oj, bardzo dużo. A to tylko miejsce do mieszkania! Doliczmy specjalne pasze (jeśli ktoś ma takie widzimisię), sprzęt i weterynarza.
  4. Koń to nie rolki czy rower, który możemy odstawić w kąt gdy znudzi nam się jazda. Koń to zwierze, które potrzebuje poświęcenia mu czasu, czasami ogromnych ilości i to nie zależnie od tego czy może pracować pod człowiekiem, czy nie, bo jest np. po kontuzji. Wtorek czy niedziela, święta, pada deszcz, zawieja, naszym wierzchowcem trzeba się zainteresować. Koń poznaje swojego opiekuna, zna jego głos i zapach, dlatego tym smutniej, gdy zwierzak się znudzi i zostaje sprzedany. Wiąże się to z ogromnym stresem – nowe miejsce, nowe konie, nowi ludzie. Więc jeśli kwestia finansowa nie jest problemem to zastanówmy się czy nie jest to chwilowa zachcianka lub efekt mody.
  5. Ok., znaleźliśmy odpowiedniego osobnika, jedziemy go obejrzeć. Nie bójmy zadawać się nawet najgłupszych pytań właścicielowi rumaka. Zapytajmy o powód sprzedaży, przebyte kontuzje i choroby, umiejętności. Ubierzmy mu kantar, poczyśćmy, sprawdźmy jak rusza się na lonży i pod siodłem (warto wsiąść samemu, a także obejrzeć jak koń rusza się po kimś innym). Poobserwujmy jak zachowuje się w stadzie, podczas prowadzenia na pastwisko, w porze karmienia. Najlepiej gdybyśmy zabrali ze sobą osobę doświadczoną i obytą w temacie kupna konia. Warto także zrobić badania TUV lub o takowe aktualne zapytać, aby potwierdzić zdrowie i nie kupować kota w worku. Często zdarza się, że sprzedawcy po prostu nie mówią nam prawdy – To naprawdę cudowny koń! Spokojny, grzeczny, zdrowy, bez żadnej kontuzji – A potem okazuję się, że koń kopie, gryzie, nie daje się uwiązać czy po prostu kuleje. Dokładne oględziny pozwolą nam uniknąć późniejszego rozczarowania. Nie nabierajmy się na cudowną maść, rybie oko, przede wszystkim sprawdźmy jego użytkowość. Idealnym rozwiązaniem byłoby wzięcie konia, którego chcemy kupić w okres dzierżawy, podczas której rozstrzygnęlibyśmy czy odpowiada nam, czy nie, lecz nie zawsze jest taka możliwość. Zwróćmy także uwagę na umowę, którą podsuwa nam sprzedający – jeśli będą w niej jakieś podejrzane punkty, np. brak możliwości zwrotu konia, powinno dać nam to do myślenia. Najlepiej samemu przygotować umowę, z którą pojedziemy dokonywać zakupu.

A co jeśli ktoś ma warunki, aby trzymać konia w stajni przydomowej?

  • Po pierwsze czas – nasze konie zajmują nam około 2h dziennie (samo karmienie oraz sprzątanie) i to nie ma znaczenia czy to akurat niedziela lub jakieś święto. Często jest tak, że całe do południa lub popołudnie jest zajęte, bo oprócz karmienia i sprzątania, trzeba wydzielić pastwisko, wkopać nowe słupki, naprawić coś w stajni, zrobić kopyta czy po prostu wyczyścić, o jeździe nie wspominając.
  • Spanie do południa? Nie wchodzi w grę – poranne karmienie nie będzie czekać, lepiej nie doprowadzić do sytuacji, kiedy konie nakarmią się same. (Pastuch? – Żaden problem. Wkopane i zabetonowane w ziemi drewniane ogrodzenie? – Nasze kobyłki wyciągały takie z ziemi szyją…) Wczesne pójście spać? Nie da rady – wieczorne karmienie.
  • Wyjazdy zagraniczne, długie wycieczki? Nie ma opcji – no chyba, że ktoś zajmie się naszymi końmi lub zabierzemy je ze sobą. Powierzenie komuś koni to obarczenie go ogromną odpowiedzialnością, powinna być to osoba naprawdę zaufana, która się ich nie boi i będzie miała choć znikomą wiedzę na temat końskich dolegliwości – nie jesteśmy w stanie przewidzieć, czy podczas naszej nieobecności nasz wierzchowiec nie dostanie np. kolki.
  • Jeden koń? Absolutnie! Są to zwierzęta stadne, minimum dwa. Przy czym wspomnę, że dwa konie to nie stado, trzy to układ 2 + 1, czyli dwa trzymające się razem i jeden odosobniony, cztery to już stado. Lecz to poczwórny wydatek, jeśli chodzi o siano, słomę i pasze treściwe.
  • Oprócz stajni konie powinny mieć do dyspozycji wybieg, my plac do jazdy i miejsce, gdzie będziemy składować pożywienie, a także sprzęt . Tutaj nie wystarczy kawałek łączki 3x4m i słowa „jakoś to będzie”. Nie, nie będzie, prędzej czy później sytuacja zmusi do albo sprzedaży konia, oddania go w pensjonat lub zakupu ziemi. Więc tą kwestię lepiej przemyśleć od razu.
  • I ostatnia kwestia – jeśli działka na której chcemy trzymać konia sąsiaduje z innymi, jeszcze przed zakupem, pójdźmy do sąsiadów zapytać, czy nie będą mieli nic przeciwko. Lepiej zrobić to na początku niż potem wykłócać się o zapachy, odgłosy i muchy.

Tagged , .

Konie towarzyszyły jej od wczesnych lat dzieciństwa. Najpierw opowieści snute przez pradziadka kowala, potem pierwsze jazdy w różnych stajniach porozrzucanych po Polsce. Wreszcie własny wymarzony koń i poszukiwanie swojej jeździeckiej ścieżki. Rozwinięciem pasji były studia zootechniczne, a zamiłowanie do wyjazdów w teren sprawiło, że zainteresowała się bushcraftem. W terenie główny fotograf, choć bardziej niż ludzi woli fotografować otaczającą ją florę. Osoba wesoła i uśmiechnięta, chętnie porozmawia na każdy temat, choć trzeba uważać, bo o tematach „końskich” potrafi gadać do upadłego. Na łamach Leśnego Rzemiosła stara się przybliżyć Wam wszystko co związane jest z końskimi aspektami bytowania w terenie, od doboru rzędu i konia, poprzez obozowanie, do pielęgnacji i żywienia końskich towarzyszy podróży.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

osiemnaście + 13 =