Najlepszym nożem bushcraftowym

Najlepszym nożem bushcraftowym

„Najlepszym nożem buszkraftowym/surwiwalowym jest ten, który akurat masz przy sobie”. Tak głosi „prastara prawda” specjalistów od wspomnianych dziedzin.
 Możemy przyjąć tę prawdę, ale nie traktować jej dogmatycznie. Czyli zanim ją zaakceptujemy, dodajmy przynajmniej jedno obwarowanie, jeden warunek, jedno „ale”.

 W moim przypadku to „ale” brzmi: owszem, najlepszym nożem w sytuacji wymagającej użycia noża jest nóż, który mam przy sobie, dlatego staram się mieć przy sobie PORZĄDNY nóż.

Proste? Oczywiście. Jeśli nie będziesz otaczać się nożami kiepskimi czy nieprzydatnymi w sytuacji „nożowej”, to nie ma możliwości, byś w godzinie próby musiał posługiwać się ćwiczebnym balisongiem, odpustowym sprężynowcem czy chińskim „taktycznym” scyzorykiem za 20 złotych. Oczywiście, nie cena noża jest wyznacznikiem jego wartości. Wart kilka tysięcy „art-knife”, użytkowy nóż zaprojektowany przez topowego nożownika i wykonany z drogich materiałów, czy kosztujący kilkadziesiąt złotych tradycyjny, ale seryjny nóż ze szwedzkiej gminy Mora… może w Twoich rękach zrobić tyle samo. Ważne, by: 
- nóż miał odpowiednią do pracy konstrukcję
- praca nim nie była dla Ciebie nowością
 i… abyś go lubił.

_MG_3586 copyTak, ta ostatnia cecha jest według mnie bardzo ważna. Jeśli Twoje leśne działania mają Ci sprawiać przyjemność, to nie możesz ich wykonywać za pomocą narzędzi, których nie lubisz, które Ci się nie podobają, a myśl o wzięciu ich do ręki wywołuje falę wymiotów. Praca nożem jest pracą, ale ma być też przyjemnością, prawda? Po to się tym zajmujesz – by się zmęczyć, ale zmęczyć przyjemnie, by się pobrudzić, czasem powalczyć ze swoimi słabościami. Łatwiej się męczyć i walczyć… w towarzystwie noża, który lubisz.

A jaki lubisz? Rodzaje noży przydatne w leśnym rzemiośle opisał już Marcin. Czy znalazł się wśród nich Twój ulubiony? A może kilka? A może – o, bogowie – Twój ulubiony nóż zupełnie nie pasuje do wzorca? Nie martw się. Też tak mam.

Kolejna „prastara prawda” mówi, że najlepiej będzie, gdy swój nóż wykonasz sam lub nożownik zrobi go specjalnie dla Ciebie. Jest w tym dużo racji, ale… Niemal każdy początkujący rzemieślnik, chcąc wykonać nóż dla siebie, wpada w archetyp „debiutu” – chce w tym jednym egzemplarzu zmieścić wszystkie cechy wyśnionego narzędzia. W efekcie (najczęściej) powstaje twór nieco przeładowany efektami lub eklektycznie łączący niepasujące elementy. Ale – oczywiście – uczymy się na błędach. Następna konstrukcja zawsze wychodzi lepiej i prościej.

Ale to nie koniec pułapek. Z mojego skromnego doświadczenia nożownika wiem, że świat pełen jest niespodzianek. Gdy miałem już na koncie pewnie ze dwieście wykonanych noży, zobaczyłem u kumpla coś wspaniałego. Rosyjski nóż „mocno inspirowany” szwedzkim fallknivenem f1, ale z nieco dłuższym ostrzem. Kojarzysz? Widzisz to oczyma duszy? Dla mnie ten kształt był esencją z ekstraktu noża użytkowego. Nóż prosty, przez co niebywale – powiedziałbym – przystojny.

Kupiłem ten nóż od kumpla, by mieć inspirację. Przez długi czas przyglądałem mu się, aż dojrzałem do próby powtórzenia tych linii, proporcji, urody i prostoty. W ten sposób powstała seria noży, którą nazwałem „Kowalscy i Nowakowie”. Dlaczego? Po prostu powstały noże proste, klasyczne, zwyczajne. Czy przypominały rosyjski pierwowzór? Trochę tak, trochę nie. Tak czy siak, dały mi znów radość z tworzenia prostego, użytkowego przedmiotu.
„Fajne, takie… zwykłe” – mówili goście, którzy zostali nowymi opiekunami Kowalskich i Nowaków. Jeden nóż z tej serii został ze mną.

Dlatego nie polecam Ci kupowania noża, którego nie miałeś w dłoni. Zdjęcia nie pokażą trzech wymiarów, filmy nie powiedzą, jak ten nóż będzie leżał w Twojej dłoni. Polecam „popróbowanie” noży – w sklepie czy na spotkaniu hobbystów.  I nie wstydź się, jeśli spodoba Ci się nóż zupełnie nie „leśny”. Jeśli zaś chcesz posłuchać, jakich błędów przy robieniu noża dla siebie uniknąć – zapraszam do kolejnych odcinków. Przecież lepiej uczyć się na cudzych błędach, prawda? Chętnie podzielę się swoimi…  Opowiem też o swoich ulubionych nieortodoksyjnych kształtach noży. Zapraszam.

Tagged , , .

Polonista, dziennikarz, nożownik, łucznik. Po pięćdziesiątce, chociaż abstynent. Za młodu chciał być Indianinem, Robinem Hoodem, Robinsonem Crusoe. Nie wyszło. Na szczęście nadeszła kolejna młodość i znalazł odwagę, by zająć się realizacją młodzieńczych marzeń. Od dwudziestu lat strzela z łuku, propaguje łucznictwo intuicyjne jako sport dla całej rodziny. Piotr, chociaż humanista, przypomniał sobie, że ma również dyplom technika, toteż gdy kilka lat temu zgubił nóż, postanowił, że kolejny zrobi sobie sam. Znalazł w tym hobby spokój, zajęcie dla rąk i wielu nowych znajomych. Chociaż przez całe życie był milczkiem, o łukach i nożach może rozmawiać godzinami. Na łamach Leśnego Rzemiosła opowiada o nożach jako takich, o odpowiedzialnym używaniu noża, o wyborze noża odpowiedniego do naszych potrzeb. A także o warsztacie nożownika, błędach, jakie popełnia oraz radości, jaką daje „tworzenie rzeczy”.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 − osiem =