Trening wodniacki

Trening wodniacki

Podczas wyprawy do kanadyjskiej tajgi, Tomek zmuszony będzie także do poruszania się po wodzie – i to nie tylko stojącej, ale także bieżącej; nizinnej, jak i górskiej, i to w porze wiosennej, letniej oraz jesiennej, wobec czego nie pozostaje mu nic innego, niż intensywnie ćwiczyć wodniactwo we wszelkiej postaci. Trudno bowiem przewidzieć, co może go czekać podczas wyprawy do serca Jukonu. Tomek, wykorzystując możliwości i piękną pogodę, tym razem udał się na trening do Pradoliny Warciańsko-Odrząńskiej. W trakcie czterodniowego pobytu poza chatą ćwiczył umiejętności, które będą mu potrzebne podczas wyprawy, a także testował sprzęt i uczył się nowych rzeczy.

Korzystając z okazji, przybliżymy Wam dziś garść kolejnych informacji związanych z samotną, kilkuletnią wyprawą Tomka do Ameryki Północnej. Jako że temat jest czysto wodniacki, pod lupę weźmiemy środowisko, w jakim znajdzie się Tomek, czyli tym razem – środowisko wodne. Jak możemy się powszechnie dowiedzieć, Jukon jest największą rzeką w północno-zachodniej Ameryce Północnej. Ponad połowa jej biegu jest na terytorium Alaski, natomiast górna jej część położona jest w Kanadyjskim Terytorium Jukon, które to właśnie tej rzece zawdzięcza swą nazwę. Rzeka ta ma długość 3185 km i wpływa do Morza Beringa w delcie Jukon-Kuskokwim. Powierzchnia dorzecza wynosi 840 tys km2, z czego ponad 320 tysięcy znajduje się właśnie na terenie, gdzie Tomek zamieszka podczas wyprawy.

YukonRiverBanner

Rzeka ta zamarza na około 8 miesięcy i jest żeglowna do miasta Whitehorse. Jukon był używany jako główna droga transportu w czasach gorączki złota nad Klondike, trwającej w latach 1896-1903. Łopatkowo-wiosłowo-sterowe łodzie rzeczne kursowały wtedy regularnie po rzece aż do lat pięćdziesiątych XX wieku, kiedy wybudowano drogę do Klondike. Jukon znaczy „wielka rzeka” w języku gwich’ińskim, używanym przez indiańskie plemię Gwich’in. Rzeka ta była nazywana też Kwiguk lub „wielki strumień”; to z kolei w językach jupickich, którymi posługiwały się eskimo-aleuckie plemiona Jupik.

Ogólnie przyjmowanym źródłem Jukonu jest Lodowiec Llewellyn na południowym końcu jeziora Atlin w Kolumbii Brytyjskiej, aczkolwiek inni sugerują, że źródłem rzeki może być jezioro Lindeman przy północnym końcu szlaku Chilkoot. Głównymi dopływami są rzeki White River, Tanana, Porcupine, Koyujuk, a także to, które interesuje nas najbardziej – Stewart River, o długości 533 km, w pobliżu którego Tomek się osiedli.

bez nazwy 4

W okolicach tych występuje sporo mniejszych, jak i większych zbiorników wodnych, co pozwoli Tomkowi na uprawianie rybactwa śródlądowego i jednoczesne korzystanie z dobrodziejstw rzeki – m.in. połowu łososi w okresie cieplejszym, w zimniejszym zaś do przemieszczania się. Jak zapewne wielu naszych czytelników wie, gdy zimą zamarzają rzeki, stanową one naturalną autostradę dla psich zaprzęgów. O tym opowiemy Wam jednak innym razem.

IMG_3967 copyUkształtowanie terenu oraz warunki logistyczne krainy położonej nad rzeką Jukon wymuszą na Tomku żeglugę śródlądową, zwłaszcza w porze letniej, czyli w trakcie przygotowywania się do zimy. Aby udać się do najbliższej osady po amunicję, dodatkową żywność czy narzędzia, ludzie żyjący w tych rejonach zmuszeni są niejednokrotnie do pokonywania długich odcinków w górę rzeki, co wiąże się z użyciem łodzi motorowych. Co więcej, w okresie letnim rzeka niesie ze sobą mnóstwo suchego drzewa, które jest wyławiane i składowane na okres grzewczy srogiej zimy. Zadanie jest o tyle niebezpieczne, że żegluga pośród wystających z wody korzeni drzew stwarza ryzyko wypadnięcia za burtę, uszkodzenia silnika, a nawet zatopienia łodzi. Latem topniejące lodowce uwalniają spore ilości wody; dostanie się w zabójczy nurt, niosący o tej porze ogromne ilości osadu (który nieszczęśnikowi dostaje się pod odzież i kamizelkę) wciąga ofiarę do samego dna, nie dając jej żadnych szans ratunku. Co roku rzeka ta zabiera wiele ludzkich istnień.

Dzięki uprzejmości Marka, doświadczonego sternika łodzi motorowej, Tomek mógł podczas ostatniego treningu ćwiczyć żeglugę na dużo bezpieczniejszej rzece. Nie zabrakło nauki obsługi danego typu silnika. W praktyce, ćwiczone były techniki pokonywania zakrętów, a zarazem czytania koryta rzeki, omijania płycizn i przeszkód, w pewnym sensie imitujących drzewa niesione przez nurt, zawracania na rzece i wybór miejsc do tych manewrów; miały także miejsce ćwiczenia podstawowych umiejętności sterowania łodzią, takich, jak chociażby poprawna obsługa manetek. Poruszanie się w dół i w górę rzeki na pełnej mocy silnika przyniosło Tomkowi wiele niezapomnianych przeżyć.

Oprócz treningu motorowodnego, Tomek wraz z Marcinem, redaktorem Leśnego Rzemiosła, ćwiczyli przemieszczanie się w pełni załadowaną kanadyjką (po rzece, jak i również wodzie stojącej), manewry wpływania z wody bieżącej do spokojnej i na odwrót. Nie mogło obyć się bez praktyki pakowania łodzi, wiosłowania, dobijania do brzegu na rzece oraz nawigacji na wodzie – za dnia i w nocy. Praktyka podczas treningu pokazała Tomkowi, nad czym musi jeszcze sporo popracować, a także jakie elementy ekwipunku muszą zostać poddane modernizacji, by dostosować je do pewnych standardów BHP i warunków na wodzie.

IMG_3955 copy

W trakcie kilkudniowego spływu, Tomek mógł również praktykować techniki obozowe, testując różne rozwiązania budowy schronienia – w tym te z wykorzystaniem kanadyjki. Między tym wszystkim przewijało się też obowiązkowe syte jadło, a tym razem dzięki Marcinowi w menu zagościła fasolka po bretońsku. Dzięki temu Tomek mógł, dla odmiany, zjeść coś innego niż to, co powszechnie króluje w jadłospisie dnia codziennego.

Poruszając się po rozlewiskach rzeki oraz jej starorzeczu, Tomek i Marcin mogli wprost napoić się przepięknymi widokami. Teren, po którym się poruszali, słynie z dużej różnorodności zespołów i zbiorowisk roślinnych. Występująca tam flora reprezentowana jest przez blisko 400 gatunków roślin.
Ze zwierząt występują tam głównie ptaki, ale również ssaki, płazy, ryby i owady, w tym przedstawiciele fauny pod ochroną, jak np. orły, bobry, żmije zygzakowate, koziorogi dębosze, czaple siwe czy kormorany czarne. Zapraszamy do obejrzenia drugiego odcinka z serii „Rok w chacie traperskiej” – serii ukazującej pierwszy etap przygotowań do samotnej wyprawy na teren Jukonu. Miłego obioru i szerokich szlaków, leśni ludzie! :)

Tagged , , , , , , .

Umysł ściśle humanistyczny. Zainteresowany łączeniem rzekomych przeciwieństw oraz koncepcją systemu optymalnego, tzn. wykorzystującego potencjał każdej ludzkiej jednostki. Norbert hobbystycznie zajmuje się rozpatrywaniem tego konceptu przez pryzmat psychologii, neurobiologii, cybernetyki i innych dziedzin. Poza tym osobowość artystyczna w klasycznym znaczeniu tego słowa: komponuje podkłady muzyczne, tworzy teksty utworów, pisuje też felietony. Jego żywiołami są głównie muzyka i słowo- zarówno pisane, jak i mówione. Jak to na artystę przystało, w jego umyśle panuje twórczy nieład. W redakcji Leśnego Rzemiosła odpowiada za lektoring oraz korektę tekstów od strony stylistycznej, ortograficznej, interpunkcyjnej i gramatycznej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 − dwa =