Recenzja książki „Kuchnia Survivalowa” wydawnictwa Pascal

Recenzja książki „Kuchnia Survivalowa” wydawnictwa Pascal

Sięgając po książkę autorstwa Artura Bokły i Katarzyny Mikulskiej „Kuchnia Survivalowa bez ekwipunku. Gotowanie w terenie cz.1″… miałem wrażenie, że biorę do ręki część ekwipunku. Nasi autorzy nie ukrywają, że tytuł jest nieco na wyrost – niemniej, prezentowane przez nich treści sprawiają, iż opisywana tu przeze mnie broszurka stanowi doprawdy świetne narzędzie. Trudno byłoby obejść się bez niego w warunkach terenowych, jeśli tylko chcielibyśmy na ich łonie coś upichcić – nie wspomagając się oczywiście narzędziami kuchennymi, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić, a od których książka… robi nam odwyk.

Skąd jednak owo pierwsze wrażenie? Oczywiście, książki nie oceniamy po okładce – jednak ta stanowi „wstęp wstępu”; zadaniem okładki jest przecież jak najwierniej oddawać zawartość, zaś cover „Kuchni Surwiwalowej (…)” wywiązuje się z tego zadania znakomicie. Barwom emanującym z okładki bardzo daleko do miana „pstrokatych”; bliżej im do natury, czyli warunków, do których poznania (dosłownie „od kuchni”)  książka przecież nas zachęca. Co ciekawe, przez broszurkę przeciągnięty jest rzemień, dzięki któremu tym silniej nabiera ona bushcraftowego uroku.

pionowePrzejdźmy teraz do rzeczy najważniejszej, czyli treści. Nasi autorzy nie pozostawiają złudzeń: nie jest to książka stricte kucharska. Nie może nią być choćby ze względu na fakt, że opisywana w niej kuchnia… nie odbywa się w kuchni. Po drugie jednak, „Kuchnia Survivalowa bez ekwipunku. Gotowanie w terenie cz.1” nie jest po prostu zbiorem przepisów kulinarnych; składniki, proporcje, etap za etapem. Nie. W każdym z rozdziałów dowiemy się również rozmaitych ciekawostek historycznych i tych z pogranicza biologii; informacji dotyczących dawnych technik kulinarnych, tego, jak to się ma do obecnej rzeczywistości, właściwości roślin, które możemy wykorzystać do naszych dań… jednym zdaniem, książka jest konkretna, ale zdecydowanie – nie jest uboga.

Rzecz jasna, wspomniane „etap za etapem” siłą rzeczy musiało być tutaj podane w innej niż standardowa postaci. Nasi autorzy nie mogli rozbić tego na krótkie punkty, ponieważ umówiliśmy się już, że nie mamy do dyspozycji łyżeczek, szklanek, wagi. Nie można w takim razie powiedzieć czytelnikowi „dodaj pół łyżki żołędzi, potrzebne będzie 20 g konfitury”… oczywiście, podobne punkty także znajdują w książce swoje miejsce, ale poza tym, autorzy tłumaczą proces w całej swojej złożoności, tym samym z gracją przeprowadzając laika przez meandry bushcraftowo-kuchennych sekretów.

Laika? Owszem! Książka napisana jest bowiem nie tylko w sposób konkretny i czytelny, ale również z zachowaniem języka na tyle przystępnego, że problemu z jej przyswojeniem nie będą mieć nawet osoby, dla których „bushcraft” mógł kojarzyć się jak dotąd z polityką amerykańskiego prezydenta. Tak samo jest zresztą z „infrastrukturą” treści; dzięki odpowiednim podkreśleniom i ramkom doskonale zorientujemy się, gdzie znajduje się treść ogólna, a gdzie wskazówki typowo techniczne. Ponadto, między treścią natrafiamy na pomocne i równie przejrzyste ilustracje.

główne

„Kuchnia Survivalowa bez ekwipunku. Gotowanie w terenie cz.1” (bo tak brzmi pełny tytuł) to narzędzie w pewnym sensie uniwersalne. Nadaje się bowiem zarówno do czytania od deski do deski w zaciszu domu, jak i do korzystania z jej fragmentów podczas leśnych wypraw i pobytów. Nasi autorzy napisali ją w odpowiednim stylu, by właśnie taki efekt osiągnąć. Udało im się. Pod koniec książki robi się natomiast bardzo kolorowo; zawarte są tam bowiem fotografie roślin, których wygląd podczas wcześniejszej lektury był jedynie przybliżony.

Dobra wiadomość dla wszystkich, którzy oprócz słowa pisanego cenią też obraz w zestawie z dźwiękiem: do recenzowanej tu książki dołączone są również filmy „Leśnego Rzemiosła”, które dotychczas nie doczekały się jeszcze ogólnodostępnej premiery! Są to, oczywiście, filmy o tematyce zrastającej się z książką w całość, dostępne w aplikacji Pascal AR.

Reasumując – jak najbardziej, książka warta jest nabycia, przeczytania, korzystania z niej, wracania do niej oraz do bonusów. Ba, czekają na Was również inne niespodzianki, których nawet Wam tutaj nie przybliżę. A co! Niech będzie trochę tajemniczo. Już zresztą kończę, bo miałem napisać recenzję, a miałbym ochotę książkę streszczać. Nic z tego – to Wy się streszczajcie, by czym prędzej zaznajomić się z „Kuchnią Surwiwalową (…)”, bo jeśli te klimaty Was „kręcą”, to bez wątpienia, w Waszym księgozbiorze nie może zabraknąć tej pozycji.

poziome

Umysł ściśle humanistyczny. Zainteresowany łączeniem rzekomych przeciwieństw oraz koncepcją systemu optymalnego, tzn. wykorzystującego potencjał każdej ludzkiej jednostki. Norbert hobbystycznie zajmuje się rozpatrywaniem tego konceptu przez pryzmat psychologii, neurobiologii, cybernetyki i innych dziedzin. Poza tym osobowość artystyczna w klasycznym znaczeniu tego słowa: komponuje podkłady muzyczne, tworzy teksty utworów, pisuje też felietony. Jego żywiołami są głównie muzyka i słowo- zarówno pisane, jak i mówione. Jak to na artystę przystało, w jego umyśle panuje twórczy nieład. W redakcji Leśnego Rzemiosła odpowiada za lektoring oraz korektę tekstów od strony stylistycznej, ortograficznej, interpunkcyjnej i gramatycznej.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

9 − 5 =